Każdy posiłek ma wpływ na naszą siłę, koncentrację i motywację do działania. Im więcej węglowodanów i cukrów, tym zasilanie krótsze – powie to nam każdy dietetyk i trener personalny. Jedzenie kształtuje nasze wybory aktywności dziennych, steruje naszymi emocjami, wpływa na aktualne potrzeby. Im cięższe posiłki, tym mózg bardziej się wycisza i ma ochotę odpoczywać. Im lżejsze, tym energii mamy więcej. Jak to się dzieje?

Organizacja mózgu

Ośrodkowy układ nerwowy, zwany OUN, posiada dwa układy, decydujące o wszystkich funkcjach naszego organizmu. Jednym z nich jest układ somatyczny, zwany motorycznym. Ten działa zgodnie z naszą wolą. Drugim zaś jest układ autonomiczny, zwany wegetatywnym i niezależny od naszej woli. I to w nim odbywa się cała nasza motywacja oraz jej bojkot. Ten niesamowity element naszego organizmu, jest jak Yin i Yang. I wielu klinicystów nazywa go odpowiedzialnym za cały sens naszych wyborów życiowych – od momentu wybrania godziny pobudki, po wybór tego, co robimy przed snem. Co niesamowitego dzieje się w układzie autonomicznym?

Akcja…

Mamy w nim kolejne układy. Nasz organizm jest skomplikowanym drzewem fascynujących układów, które czynią nas niesamowitymi maszynami, zdolnymi do wszystkiego. Oto układ współczulny, zwany sympatycznym. To on odpowiada za mobilizację naszego organizmu. Sprawia, że tętno mamy wysokie, naczynia mięśniowe i oskrzela pozostają rozszerzone, rytm serca przyspiesza. Innymi słowy: jesteśmy zmotywowani do działania (oczywiście, nie zawsze w korzystny dla nas sposób, ale to już temat na inny artykuł, związany z neuronauką). Choć inne układy pozostają w napięciu, układ pokarmowy jakby śpi – perystaltyka zostaje zahamowana.

… i brak akcji

No i mamy antagonistę. Oto układ przywspółczulny, zwany parasympatycznym. Zwężone źrenice, oskrzela, spadek ciśnienia, wolniejsze tętno. Za to układ pokarmowy hula. Trawimy! Jelita pracują, jak mechanizm w szwajcarskim zegarku – sprawnie i bardzo szybko.

Co to wszystko ma do motywacji?

Zażywając paliwo w postaci tzw. szybkich strzałów, jak pączki, czekolada, słodkie batoniki, czy fast – foody, pobudzamy naszego strusia Pędziwiatra, czyli układ współczulny. Tyle że pobudzamy go sztucznie i trochę oszukujemy. Energia dostarczana przez śmieciowe jedzenie jest oszustwem – tak szybko, jak skacze, tak szybko spada. Jaki mamy efekt? Niewrażliwość na innych, ale i na siebie, podatność na infekcje, wahania nastroju i wahania motywacji (tzw. szybkie skoki motywacyjne, które bardzo szybko lecą na łeb, na szyję). Ponadto rozregulowanie organizmu takim nieustannym pobudzaniem cukierkami i hamburgerami sprawia, że w ogóle on nie odpoczywa. Po prostu nie ma na to szans. Wariuje. My jesteśmy coraz bardziej źli, ospali, czujemy brak sił, a nawet popadamy w stany depresyjne.

Jak więc jeść?

Przede wszystkim zdrowo. Warzywa i owoce to najlepsze regulatory naszego organizmu. Zadbajmy też o białko w odpowiedniej ilości oraz o kwasy omega 3, 6 i 9. Te ostatnie znajdziecie w roślinnym suplemencie EstroVita.

Dzięki temu nasz mózg będzie odpowiednio odżywiony, a cykle pracy i odpoczynku w naszym organizmie uregulowane. Sensem jest wiedzieć, kiedy odpocząć, a kiedy działać. Odnalezienie tego balansu jest konieczne dla utrzymania motywacji. A balans ten uzyskamy właśnie dzięki właściwej diecie i suplementacji.