Stres to największy przeciwnik, z którym mierzymy się niemal codziennie. Praca, dom, zdrowie, obowiązki – to tylko kilka przykładów mogących potęgować stres. Choć czasami może być motywujący i sprzyjać przy ukończeniu wielu spraw w terminie, to życie w przewlekłym stresie działa niszcząco na zdrowie fizyczne oraz psychiczne.

Niestety odczuwane przez nas napięcie często jest bagatelizowane, wraz z pierwszymi dolegliwościami, które mu towarzyszą. Bóle głowy i pleców, ciągłe napięcie mięśniowe, problemy żołądkowe, dekoncentracja i problemy z zasypianiem to tylko niektóre z nich. W pewnym momencie sięgamy po pomoc tego, co dostępne jest w aptece bez recepty. Bezskutecznie szukamy pomocy u lekarzy pierwszego kontaktu i specjalistów, uspokajając się niewykazującymi żadnych chorób wynikami badań, ale nasza jakość życia nie ulega poprawie. To błędne koło, z którego jedynym wyjściem jest zrzucenie stresowego balastu ze swoich ramion. Doskonałym rozwiązaniem takiej sytuacji jest właśnie medytacja.

Medytacja to element silnie związany z buddyjską tradycją, który z czasem został dostrzeżony przez lekarzy psychiatrów i psychologów, ze względu na swoje pozytywne działanie zarówno w stosunku do ludzi wymagających terapii i leczenia, jak również jako element oczyszczania się na co dzień z niepotrzebnych napięć i negatywnych emocji.

Korzyści płynące z medytacji

Już po dwóch tygodniach pojawiają się pierwsze skutki codziennej medytacji, nawet jeżeli poświęcamy na nią jedynie 5 minut dziennie. Osoby medytujące oprócz odczuwania znacznie mniejszej ilości stresu, są również odporniejsze na sytuacje stresowe, bardziej zadowolone ze swojego życia oraz odbierają się w znacznie korzystniejszy sposób, a co z tym idzie – rośnie ich samoocena i pewność siebie. Medytację można porównać do prysznica dla umysłu, ponieważ zmywamy z niego to, co niepotrzebne, zostawiając miejsce dla korzystnych myśli i bodźców, co ma odzwierciedlenie np. w procesie uczenia się, poprawie koncentracji i kreatywności.

Jak medytować w domu?

Wbrew powszechnym wyobrażeniom medytować możemy w każdym miejscu i dowolną ilość czasu. Nie potrzebujemy kupować specjalnych mat, kadzidełek ani korzystać z muzyki relaksacyjnej, jedyne co jest nam potrzebne to miejsce, w którym nikt nie będzie nas rozpraszał i chęci. Z czasem nawet obecność drugiej osoby przestanie być problemem, co pozwoli na oddawanie się medytacji np. w trakcie przerwy w pracy. Wcale nie musimy siadać w pozycji lotosu, tak naprawdę siedzenie po turecku również nie jest konieczne, swojej medytacji możemy oddawać się po prostu siedząc na krześle.

Medytacja „do wewnątrz” koncentruje swoją uwagę do naszego ciała, dlatego oddając się temu rodzajowi medytacji warto zamknąć oczy, aby nauczyć się ignorować płynące ze świata bodźce – a tych w każdej sekundzie odbieramy bardzo wiele. Ignorowanie bodźców, takich jak dźwięk, zapach czy wygoda, jest z początku bardzo trudne, dlatego odrzucamy wszystkie myśli, które przychodzą nam do głowy. Nie zatrzymujemy się na nich, nie myślimy o tym, że są i nie oceniamy ich, po prostu pozwalamy im minąć, pozostawiając miejsce w naszym umyśle. Możemy za to zwrócić uwagę na nasz oddech, na uczucie towarzyszące nabieraniu powietrza, powiększanie się brzucha i klatki piersiowej przy wdechu, oraz ich opuszczanie się w trakcie wydechu. Skupienie na oddechu jest bardzo odprężające i ułatwia ignorowanie natrętnych myśli.

Medytacja „na zewnątrz” również obniża stres, jednocześnie ucząc nas odbierania świata w dużo bardziej świadomy sposób. Polega ona na kierowaniu swojej uwagi na nasze otoczenie, przy jednoczesnym przeżywaniu myśli na ten temat. Myśli te nie powinny być przez nas oceniane, lecz płynąć swoim własnym torem. To szczególnie odprężające ćwiczenie podczas spacerów po świeżym powietrzu i kontakcie z naturą. Praktykując ten rodzaj medytacji osiągamy znaczne wyciszenie, a także o wiele większą satysfakcję związaną z przeżywaniem chwili.