Nowy rok, nowa ja – tak brzmi hasło wielu z nas. Często zapału starcza nam na zaledwie kilka tygodni (wytrwałym – miesięcy). Nierzadko zaczynamy od detoksu. Po Sylwestrze w ruch idą blendery i mieszanki z jarmużu i buraka. Bo przecież trzeba oczyścić ciało. A co z głową? Jak jej zrobić detoks?

Stop Internetowi

Najprościej – na chwilę wylogować się z Sieci. Nie komentować, nie czytać hejtu i fake newsów, po prostu wyłączyć się z tego, co generuje złe emocje i zabiera czas. Na dzień, dwa, może nawet cały weekend. Jest tyle ciekawszych rzeczy, które możesz zrobić!

Ciekawszych, czyli jakich?

Spacer, popołudnie z książką, nowy serial, rozmowa twarzą w twarz z przyjacielem, porządkowanie zdjęć, segregacja skarpetek, pieczenie ciasta, kupienie płyty ulubionego zespołu i posłuchanie jej w całości na odtwarzaczu. Rzeczy, które stymulują Twój mózg, a o których zapomniałeś, od czasu, gdy światłowody zdominowały Twoje życie. Gra planszowa! Przyznaj się, kiedy grałeś w coś tak naprawdę – nie z wirtualnymi awatarami? Nie masz planszówek? Kup, pożycz. Może być nawet Chińczyk, czy Grzybobranie.

Ile czasu?

Zacznij od dnia. Kup sobie notatnik i zapisuj w nim wszystko, co Cię zaskakuje i fascynuje. Opisuj miejsca, osoby, emocje, jakie Ci towarzyszą. Skup się na tym, co czujesz. Ustal sobie limit czasu – np. od 8.00 do 8.00 dnia następnego. Uprzedź znajomych, że robisz sobie taki dzień. Możesz też zaplanować, co zrobisz. Warto, byś wybrał dzień wolny od pracy – w niej bycie offline jest w dzisiejszych czasach niemożliwe.

Powtarzaj detoks raz w miesiącu. Jeden dzień jest super, a może z czasem uda Ci się wydłużyć go do całego weekendu? Świat poza ekranem komputera jest ważny i piękny. Daj sobie szansę, by go na nowo odkryć.